Działalność twórcza idzie swoim torem, mieszkanie jakoś mnie nie pociąga, całą więc uwagę od jakiegoś czasu poświęcam ogrodowi:).
Ogród to nie jest właściwe słowo - to raczej stan do jakiego należałoby doprowadzić ugór, który obecnie rozpościera się na prawie 30 arach. Ale w sumie to dobrze, że tak długo czekał. Dzisiaj mam już cierpliwość do oczekiwania na pewne rzeczy. Spokojnie zasieję, przepikuje, zasadzę. Kiedyś doprowadzało mnie to do szału, zwątpienia i rezygnacji...Dzisiaj sprawia autentyczna przyjemność.
Problemem tylko - i to problemem nierozwiązanym od lat - jest ogrodzenie. A w zasadzie jego brak. Sadzenie czegokolwiek na obszarze nieogrodzonym a nawiedzanym przez rozmaite osobniki raczej przypomina darmowe rozdawnictwo rzeczy dowolnych. W zeszłym roku w tenże właśnie sposób zostaliśmy pozbawieni brzózek... A już takie piękne były :(. Dwie z nich zasadziły dzieci i miały być drzewami sentymentalno-pamiątkowymi :(.
Dlatego właśnie bardzo pragnę ogrodzenia. Wysokiego, nieprzeniknionego, kolczastego... Cuś a'la "Śpiąca królewna" :)))
A oto mój faworyt w tejże kategorii:
Uśmiałam się oglądając zdjęcie:):):) A gdzie przestrzeganie przepisów BHP???:)My mamy siatkę, wokół niej zasadzone świerki przycinane na żywopłot - oraz thuje, na jednej stronie puściłam po siatce dzikie wino, że by jesienie ślicznie się czerwieniło:)Pozdrowienia i trzymam kciuki za ogrodowe prace - mam na punkcie ogrodowym miłosne uniesienia w głowie i w sercu:):) i kibicuję każdemu kto tez kocha zielone:)
OdpowiedzUsuńDzięki za wsparcie i odwiedziny :). Mam zapał, ale ciągle brak mi odwagi w opublikowaniu zdjęć ugoru :):). Choć może powinnam, żeby po pierwsze pokazać OGROM swej pracy (;)!),a po drugie dać innym nadzieję...:).
OdpowiedzUsuńU nas musi zaistnieć siatka - takie są wymogi w planie zabudowy - tylko ogrodzenie ażurowe (cokolwiek to sugeruje....). Ja mam jednak w planach zakrzwienie absolutne - naturalnie z jednej i z drugiej strony...
Pozdrawiam serdecznie - Ola