Słońce, słońce, słońce! Świeci niezmordowanie od kilku dni, a z prognoz wynika że świecić będzie aż do końca lipca - wspaniale. Uwielbiam słońce i lubię upał - powtarzam to zawsze i absolutnie celowo w największe upały, bo jak mówię to w zimie, to każdy zaraz kręci głową i stwierdza:" powtórz to jak będzie 35 stopni!". No to powtarzam!!! Lubię gorąco, słońce, upał!
Uwielbiam suchy piasek przesypujący się przez palce, szum fal leniwie uderzających o brzeg, wrzaski rozbawionych dzieci i nawoływania :" looody, lody, lodyyy".
To oczywiście nadmorska sielanka, ale w mieście też upał lubię - jest bardziej nieznośny, ale kojarzy mi się tylko z dobrymi chwilami i za to go chyba tak cenię. Kwiaty - oczywiście starannie podlewane - szaleją w skrzynkach tak, że aż trudno je okiełznać. Powietrze takie duszne, przytykające, ale uśmiech zastyga na twarzy gdy je czuję. Wieczorem siadam w fotelu i słucham gwizdu jaskółek - bardzo je lubię. Letnia sielanka - nic nikomu nie grozi, wszyscy chcą na wakacje, jest...pięknie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz